|
Pasażer nr 22 |
|
Te teksty to moje felietony/kolumny do punkowo-hardcore'owego
pisma "Pasażer".
Tej kolumny nie ma w "Pasażerze" nr 22, bo podobno się nie
zmieściła...
Dziś zacznę od pochwalenia się, że miałem bardzo ciekawe wakacje: w trzy
tygodnie objechaliśmy Polskę dookoła, robiąc samochodem ponad 3 tysiące kilometrów.
Pozwiedzaliśmy mnóstwo interesujących miejsc, np. zamki krzyżackie (Malbork oczywiście też),
rosyjskie (I wojna światowa) i niemieckie (siedmiometrowe ściany i stropy!) bunkry, Puszczę
Białowieską, ruchome wydmy, biebrzańskie bagna, a nawet zahaczyliśmy o Open Hardcore Fest
w Piasecznie. Nie będę tu opowiadał co i jak, ale sporą dokumentację fotograficzną z tej
wyprawy (ponad sto zdjęć) możecie sobie obejrzeć na mojej stronie
www.pocztowkarnia.pl/aniolasty,
powinna ona dać wam jakieś wyobrażenie. Nawiążę jednak do
tego, o czym pisałem już kiedyś, iż na Słowacji są dwujęzyczne nazwy miejscowości tam,
gdzie jest spora społeczność łemkowska. Widzicie to gdzieś obok, szkoda tylko, że mogę wam
pokazać fotkę z podobnym brzmieniem nazwy, a zapisaną innym alfabetem - część miejscowości
ma całkiem inne nazewnictwo w dwóch językach. W tamtym kraju mniejszości etniczne są
szanowane, dzięki czemu mogliśmy zwiedzać muzea i skanseny kultury rusińskiej.
Muszę wam wspomnieć o historii z ostatniej Łemkowskiej Watry, która mnie
zadziwiła. Imprezujemy sobie nocą przy ognisku w gronie znajomych i ich znajomych. Zaczynam
rozmawiać z Oksaną, Ukrainką mieszkającą w Polsce od urodzenia (Biały Bór niedaleko Słupska
to spore skupisko Ukraińców). Dziewczyna częstuje mnie piwem, ja jednak dziękuję. Po jakimś
czasie proponuje mi kiełbaskę z ogniska, też odmawiam. Wtedy pyta, czy jestem
straight edge
- zaskoczenie zupełne, przecież nie wygląda na kogoś mogącego znać niuanse punkowej
kontrkultury. Tym bardziej, że w codziennym życiu zazwyczaj stykam się z niedowierzaniem,
iż w ogóle da się żyć w ten sposób i że ktoś mający niezbyt grzeczny image może być tak
wstrzemięźliwy. W trakcie rozmowy okazało się, że Oksana miała chłopaka słuchającego
hardcore'a, a kolega chłopaka był sXe. Przy okazji polecę wam parę ukraińskich zespołów,
ciekawie łączących punka, reggae czy ska z muzyką ludową: Mandry, Haydamaky, Mad Heads XL,
Perkałaba, VeVe. Ja zaś ostatnio słucham mnóstwo skandynawskiej muzyki etnicznej czy
inspirowanej folkiem: Hedningarna (lajtowa muza, ale w pracy stwierdzono, że jestem
nienormalny, skoro to lubię), Finntroll (metal, he he, ale zarypiasty), Loituma, Varttina.
Trzeba mi sprostować wiadomość z ostatniej kolumny, iż Pamela Anderson
jest wegetarianką od urodzenia. Nie wiem jakim cudem to napisałem, w filmie dokumentalnym
o niej była mowa, że od dziecka. Trochę później zaś natrafiłem w internecie na informację,
że Pamela zajmowała się walką o prawa zwierząt, zanim stała się sławna. Punkt zwrotny w jej
życiu nastąpił, kiedy jako nastolatka ujrzała własnego ojca, myśliwego, zabijającego jelenia.
Niedługo potem przeszła na wegetarianizm i zaczęła wysyłać datki na PETA.
Pisałem już kiedyś o znanych sportowcach, będących wegetarianami. Tym,
którzy jeszcze mają jakieś wątpliwości, iż można być dobrym sportowcem na diecie bezmięsnej,
polecam stanowisko Amerykańskiego Komitetu Olimpijskiego, w którym czytamy: "Zarówno, jeżeli
ktoś uprawia sport rekreacyjnie, jak też na światowym poziomie, bycie wegetarianinem nie
przekreśla jego naturalnego talentu lub dokonań sportowych. Już od czasów starożytnych
olimpiad greccy atleci trenowali na wegetariańskiej diecie i wykazywali niesamowitą
skuteczność podczas sportowego współzawodnictwa". Podobnie w sprawie krwiodawstwa,
przedstawiam taki cytat: "Wegetarianizm, jako filozofia życia blisko i zgodnie z naturą,
preferuje model żywienia w oparciu o produkty pochodzenia roślinnego, niekiedy rozszerzony o
produkty z jaj i/lub mleczne, które pozwalają na łatwiejsze realizowanie potrzeb każdego
organizmu. Dieta wegetariańska, prawidłowo skomponowana jest w stanie w pełni pokryć
zapotrzebowanie człowieka na niezbędne składniki odżywcze, gwarantując prawidłowy rozwój i
funkcjonowanie człowieka. Zdrowy wegetarianin może bez przeszkód zostać krwiodawcą" -
wypowiedź dla Polskiego Czerwonego Krzyża dr n. med. Małgorzaty Kozłowskiej-Wojciechowskiej,
Prezes Fundacji-Rada Promocji Zdrowego Żywienia Człowieka, Instytut Żywności i Żywienia w
Warszawie.
Żeby jednak nie było tak kolorowo, przedstawiam historię kilkudziesięciu
indyjskich wegetarian, którzy rozgniewali się na linie lotnicze Air India za to, że na
pokładzie serwowano wyłącznie mięsne potrawy, w efekcie czego zdecydowali się na okupację
samolotu, którym przylecieli z Malezji do Delhi. 55 pasażerów przez ponad godzinę odmawiało
wyjścia z samolotu, domagając się od linii lotniczych odszkodowania lub zwrotu za bilety -
informowały indyjskie media. Ostatecznie wegetarian nakłoniono do wyjścia. Linie Air India
winą za cały incydent obciążyły organizatora wycieczki do Malezji, który, dokonując
rezerwacji, nie poinformował o preferencjach dietetycznych niektórych podróżnych. To słówko
"niektórych", występujące w informacji PAP, trochę mnie dziwi, bo liczbę wyznawców hinduizmu
w Indiach szacuje się na 800 mln, a jeśli pesymistycznie przyjmiemy, że tylko co czwarty z
nich stosuje się do religijnej reguły niejadania mięsa, to i tak mamy kilkaset milionów
wegetarian. Przecież nawet polski LOT reklamuje swoje linie lotnicze jako oferujące
wegetariańskie wyżywienie.
Singapurski dziennik "Straits Times" napisał, że popularny w krajach Azji
Wschodniej i Południowo-Wschodniej ciemny sos sojowy może się okazać skuteczniejszy w
zapobieganiu starzeniu się komórek organizmu niż czerwone wino czy witamina C. Powołując się
na opracowanie grupy singapurskich naukowców, dziennik pisze, że otrzymywany drogą fermentacji
ziaren soi sos zawiera substancje, które 10-krotnie aktywniej spowalniają procesy utleniania w
komórkach ludzkich niż czerwone wino i aż 150-krotnie bardziej niż witamina C. Naukowcy z
singapurskiego uniwersytetu mówią też, że poza właściwościami antyutleniającymi sosy sojowe
bardzo poprawiają krążenie krwi.
A wiecie, że zakaz wywieszania plakatów reklamujących cyrki wydała Rada
Miejska Rzymu? Decyzję tę wytłumaczono koniecznością obrony praw zwierząt wykorzystywanych w
cyrkach. Służbom oczyszczania miasta wydano polecenie natychmiastowego usunięcia z rzymskich
ulic tysięcy plakatów, zapraszających do cyrków, które właśnie zimą przyjeżdżają na występy.
Zgodnie z uchwałą zabroniona jest dystrybucja wszelkich materiałów reklamowych i informacyjnych
na temat widowisk. "Występy cyrkowe należą do przeszłości i należy z nimi skończyć, gdyż w cyrku
zwierzęta są wykorzystywane dla czystej rozrywki ludzi" - powiedziała doradczyni burmistrza
Monica Cirinna. W Wielkiej Brytanii natomiast rząd poważnie rozważa wprowadzenie zakazu
wykorzystywania niektórych zwierząt w objazdowych cyrkach. Prawdopodobnie zakaz będzie dotyczył
niedźwiedzi, słoni i tygrysów. Czyli idzie ku lepszemu.
Pamiętacie, jak opisywałem przegraną McDonald's przed sądem, pozwanego przez
wegetarian, oszukiwanych, iż frytki są robione tylko na tłuszczu roślinnym? Teraz okazuje się,
że Amerykański Urząd Kontroli Żywności i Leków wykrył w daniach serwowanych w tej sieci nie
ujawnianą przez żywieniowego giganta obecność produktów, które u osób uczulonych powodują
występowanie objawów alergii. Urząd, który przeprowadził kontrolę w związku ze skargami
konsumentów, niezwłocznie skierował sprawę na drogę sądową. Z Kalifornii i z Florydy napłynęły
skargi od konsumentów, którzy zachorowali po spożyciu frytek w barach McDonald's. Kontrola
wykazała, że w sieci tej do frytek ziemniaczanych dodaje się dla polepszenia ich smaku i
zapachu produkty pochodzące z przerobu mleka oraz zboża, na które wiele osób jest w różnym
stopniu uczulonych. Associated Press podaje konkretne przypadki wystąpienia niekiedy bardzo
silnych objawów alergicznych u dorosłych i dzieci, po spożyciu frytek lub innych gotowych dań
z dodatkiem pochodnych mleka, zbóż, orzeszków arachidowych, jaj i ryb nie ujawnionych w
oficjalnie podawanym składzie tych dań. Urząd Kontroli żywności i Leków nakazał właścicielom
sieci McDonald's informowanie klientów o składnikach serwowanych dań. Kolejny raz okazuje się,
że ta firma jest zakłamana do szpiku kości i dla zysku gotowa jest do przeróżnych oszustw.
Wpływowe medyczne czasopismo "The Lancet" skrytykowało organizatorów
tegorocznych piłkarskich mistrzostw świata w Niemczech za to, iż przyjęli sponsoring od
wielkich międzynarodowych koncernów propagujących niezdrowy styl życia. "Biorąc pod uwagę to,
iż otyłość staje się jednym z najważniejszych problemów, z którymi boryka się służba zdrowia,
taki sponsoring musi budzić duże wątpliwości". Ostatnie mistrzostwa świata były platformą
reklamową dla producentów tzw. szybkiej żywności, jak McDonalds, gazowanych napojów m.in. Coca
Coli oraz producentów piwa, w tym największego w świecie - Budweisera. Według autorów artykułu,
pomiędzy organizatorami międzynarodowych zawodów sportowych takimi, jak FIFA, a globalnymi
koncernami występują niezdrowe stosunki, a mistrzostwa, które przykuwają uwagę milionów ludzi
na świecie stwarzają fałszywe wyobrażenie, iż sport i niezdrowa żywność idą w parze. Krytykują
też FIFA za to, iż poszła na ustępstwa także wobec koncernów tytoniowych. Organizacja, która za
poprzedni mundial w 2002 roku uzyskała nagrodę WHO, wycofała się z zakazu palenia na stadionach
w Niemczech. Wskazują ponadto, iż angielska Federacja Piłkarska i organizatorzy olimpiady w
Londynie w 2012 roku zaakceptowali McDonaldsa jako jednego ze swych oficjalnych korporacyjnych
partnerów. "Piłkarski mundial i olimpijskie igrzyska mają zainspirować młode pokolenie do
zainteresowania się sportem i sportowych wyczynów w imię ideału zdrowego i aktywnego narodu.
Trudno będzie pogodzić tę ambicję z obecnością Coca Coli i McDonaldsa wśród oficjalnych
sponsorów sportowych imprez" - napisali w konkluzji.
Za to Paris Hilton obiecała, że już nigdy nie ubierze futra. Tę decyzję
spadkobierczyni hotelarskiej fortuny podjęła po spotkaniu z działaczką na rzecz ochrony zwierząt
Heather Mills-McCartney. Żona Paula McCartneya pokazała Hilton drastyczne filmy o tym jak
powstają zwierzęce futra. Aktorka i piosenkarka po ich obejrzeniu obiecała, że nie będzie
kupować i nosić futer, choćby były sztuczne. Impreza zorganizowana w londyńskim butiku Stelli
McCartney miała na celu uhonorowanie znakomitości angażujących się w walkę z okrucieństwem wobec
zwierząt poprzez działalność w organizacji PETA (Ludzie Na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt).
W gali udział wzięły m.in. Pamela Anderson, Louise Redknapp, Sadie Frost i Gillian Anderson.
Gillian, znana z serialu "Z Archiwum X" jako agentka Scully, jako siedemnastolatka opuściła dom
rodzinny i zaczęła żyć w załodze punkowej. Razem z nimi stworzyła kapelę i jeździła na koncerty!
Cenię ludzi, którzy angażują się w pożyteczne inicjatywy, nawet jeśli nie
lubię ich twórczości. Np. Sistars są wegetariankami i wspierają akcje dotyczące promocji tego
sposobu życia, ale ich muzyka do mnie nie trafia. Inaczej jest w przypadku byłych członków
legendarnego szwedzkiego zespołu ABBA, którzy po raz pierwszy od dziesięciu lat pojawili się
razem, biorąc w Sztokholmie udział w akcji wsparcia homoseksualistów w Polsce i innych krajach
Europy Wschodniej. Plakaty, płyty i inne przedmioty z autografami Agnethy Fältskog, Bjoerna
Ulvaeusa, Anni-Frid Lyngstad i Benny Anderssona były wystawione na sprzedaż w internetowym domu
aukcyjnym eBay - informowali organizatorzy parady homo-, bi- i transseksualistów Stockholm Pride.
Wpływy zostały przekazane siostrzanej organizacji w Polsce - Warszawa Pride. Na swej stronie
internetowej Stockholm Pride informował o okolicznościach zakazu ubiegłorocznej parady w
Warszawie, a także o perypetiach organizatorów parady w Rydze. Wymieniał też Rosję jako kraj
negatywnie nastawiony do praw homoseksualistów.
A oto pary homoseksualnych bocianów z powodzeniem wychowują w holenderskim
ogrodzie zoologicznym potomstwo. Pracownicy ZOO w Overloon niedaleko Eindhoven postanowili
sprawdzić, czy homoseksualne pary zwierząt zachowują instynkty rodzicielskie, więc powierzyli
parze samców i parze samic 3 jaja. W wyniku eksperymentu na świat przyszły trzy małe bocianiątka.
Ich przybrani rodzice okazali się równie dobrymi opiekunami, jak naturalne pary bocianich
rodziców.
Należąca do gminy gdańska spółka odmówiła umieszczania w tramwajach cytatów z
Biblii, bo "obrażają uczucia religijne". Plakaty z wyjątkami z Pisma Świętego to pomysł na
reklamę jednego z protestanckich kościołów. Pod koniec marca w tramwajach gdańskiej spółki Zakład
Komunikacji Miejskiej pojawiły się plakaty z napisem: "Jezus powiedział do prostytutki: Ja Ciebie
nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz". Poniżej znalazł się adres strony internetowej
prowadzonej przez gdański zbór Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej. Niedawno miała się
pojawić kolejna emisja plakatów, z cytatem o śmierci Łazarza. Tym razem ZKM odmówił rozwieszenia
plakatów w tramwajach. Pastor poprosił ZKM o uzasadnienie odmowy. Zbigniew Kowalski, z-ca
dyrektora ds. eksploatacji, odpisał pastorowi, że ZKM jest spółką jednoznacznie kojarzoną z
miastem i dlatego nie tylko nie umieszcza "reklam zabronionych przez prawo, ale również
naruszających dobre obyczaje, reklam o charakterze politycznym lub budzących kontrowersje
społeczne". - Mieliśmy sygnały od mieszkańców, którym nie podobały się plakaty. Mówili, że
obrażają ich uczucia religijne - tłumaczył Kowalski. He he, w katolickim kraju cytaty biblijne
budzą kontrowersje i obrażają uczucia religijne.
W nawiązaniu do myśli Lincolna, przytoczonej przeze mnie na końcu poprzedniej
kolumny, podaję, że Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich (ACLU) pozwała do sądu rząd USA,
domagając się natychmiastowego zaprzestania podsłuchiwania międzynarodowych rozmów
telefonicznych Amerykanów bez nakazu sądowego. Fakt takiej inwigilacji, obejmującej też e-maile
i prowadzonej od 11 września 2001 r. przez wojskową agencję wywiadowczą NSA, ujawnił "New York
Times". Prezydent George Bush tłumaczył ją koniecznością wykrycia ewentualnych kontaktów
obywateli USA z terrorystami. Zdaniem krytyków prezydent złamał jednak prawo. W swoim pozwie,
wniesionym do sądu federalnego w Detroit, związani z ACLU naukowcy, prawnicy i dziennikarze
argumentują, że podsłuchy są nie tylko naruszeniem zagwarantowanego w konstytucji prawa do
prywatności. Utrudniają także ich pracę, gdyż sprawiają, że osoby kontaktujące się z Amerykanami
- klienci, źródła dziennikarskie - obawiają się udzielać informacji przez telefon. Administracji
nie udało się skłonić sądu do oddalenia pozwu. Sędzia Taylor odrzuciła argument rządu, że
rozpatrywanie go doprowadzi do ujawnienia tajemnic państwowych.
Anioł
|
| |
|